Kolacja na Hucie 2010

Kolacja na Hucie 2010
fot. M. Jędrzejewska

Jaki sens ma przyjazd do Ostrowca Świętokrzyskiego tylko po to, by zjeść tam kolację i wrócić po kilku godzinach do domu? To pytanie zadawali sobie także w tym roku niektórzy z uczestników „Kolacji na Hucie”, happeningu w formie uroczystej kolacji na gruzach huty, który odbył się po raz czwarty w sobotnie bezdeszczowe popołudnie na poprzemysłowym terenie Starego Zakładu. Odpowiedź, choć nie dla wszystkich oczywista, jest w każdym przypadku taka sama. Okazuje się, że prócz Starego Zakładu w Ostrowcu goście zaproszeni na „Kolację…” odkrywają także siebie. Odbywają krótką pielgrzymkę raz do roku, by przekonać się o tym, że stać ich jeszcze na coś, co pozornie może wydawać się niewarte zachodu.
Nie wszyscy jednak przyjeżdżają z daleka, żeby znaleźć się w Ostrowcu i zjeść posiłek z często nieznanymi jeszcze osobami. Połowa uczestników corocznej kolacji pochodzi z Ostrowca, na teren huty nie zaglądają jednak zbyt często. „Kolacja na Hucie” jest pretekstem do wymiany myśli i zawarcia nowych znajomości, ale ma na celu także uświadomienie zjawiska, które w Polsce jest nagminne – posiadając wspaniałe dary historii i architektury często zapominamy o nich i pozwalamy, by bezpowrotnie niszczały. Oczywiście nie chodzi o to, by ratować na siłę coś czego przywracanie do życia nie ma najmniejszego sensu, warto jednak uświadomić sobie jaką wagę ma historia, a poznaje się ją znacznie lepiej w miejscach doświadczanych przez przemiany, które niesie czas. Przemiany te nadal trwają i także z tego powodu „Kolacja na Hucie” jest wydarzeniem cyklicznym. Warto obserwować zmiany jakie dokonują się z roku na rok, warto dokumentować i przekazywać dalej to, co sami obecnie możemy zaobserwować. Wydarzenie „Kolacja na Hucie” to jednak przede wszystkim spotkanie – spotkanie z miejscem i spotkanie z ludźmi, którzy z jakiegoś powodu chcą tu być przez tych kilka godzin w roku, by tworzyć nie tylko nową historię miejsca ale także swoją. Większość osób, które w tegorocznej kolacji wzięło udziału to ludzie młodzi, którzy o hucie wiedzą mało. Organizatorzy – Stowarzyszenie Kulturotwórcze Nie z tej Bajki i Jakub Słomkowski (pomysłodawca) zapewniają, że w przyszłym roku postarają się zaspokoić ciekawość przyjeżdżających. Prócz slajdowiska przygotowany będzie także spacer po Hucie wraz z przewodnikiem – Pawłem Litwinem. O tym jaką mają wagę te coroczne spotkania i czy mają sens, tak naprawdę przekonamy się dopiero, gdy po Starym Zakładzie nie będzie już śladu.

Jakub Słomkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *